Dzienniki z Porto

Miasto nocą z okna samolotu to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych widoków, jaki może nam zaoferować współczesny transport. Patrzysz przez szybę - i wydaje ci się, jakby wszystkie konstelacje gwiazd zstąpiły nagle na ziemię pod tobą, okrywając ją jasnym kobiercem, który skrzy się i migocze według swego własnego rytmu. Złote światełka układają się w krajobrazy, co bardzo dokładnie widać z wysokości. Tu jest ich wielkie skupisko. Tutaj natomiast - kilka rozrzuconych obok siebie świecących plamek. A tam - droga, wijąca się gdzieś w dal, do nieznanego celu... Kobierzec złotych gwiazd. Można się zatracić w takim widoku. Jeśli samolot przybliży się nieco bardziej do powierzchni, zaczynasz na niej dostrzegać, oprócz świata gwiazd, niezwykły świat miniatur. Widzisz maleńkie samochodziki, pędzące po drogach zupełnie tak samo jak sterowane zabawki. Okrążają, a potem mijają budynki, które nieznana ręka wycięła chyba z tektury i pomalowała na milion kolorów. Ale najpiękniejszy jest most ...