sobota, 12 sierpnia 2017

Ich Świat

Lubię patrzeć na moje ptaki. Lubię uczyć się je rozumieć. Rozumieć Ich Świat, pozornie tak odległy od świata ludzkiego.

Może ludzie kiedyś, przed wiekami, dobrze wyczuli fakt, że ptaki powinny symbolizować wolność. Bo tak jakoś jest, że jeszcze żadnego gatunku tych zwierząt nie udało się w pełni udomowić. Nawet jeśli w wyniku długich lat hodowli zatraciły lęk przed człowiekiem, to nie wykorzystuje się ich przecież do pracy, albo tresury w innym celu. Lubię myśleć, że mimo klatki pozostały wolne duchowo. Że mogą i potrafią żyć własnym życiem, trzymając się przede wszystkim z innymi ptakami, robiąc to, co dyktuje im natura. I pod tym względem zawsze będą dzikie i nieposkromione, liczące się z własną wolą, nie oglądając się na interesy ssaków. Dopóki człowiek nie zmusi ich do tego siłą. Do metod siłowych zaliczam także trzymanie w samotności, ręczne karmienie i podcinanie lotek.

I nawet jeśli ptaki absolutnie w ten sposób o swoim zachowaniu nie myślą, to ja lubię to robić. Przecież od zwierząt czasem możemy wyciągnąć wnioski na temat naszego własnego człowieczeństwa. Nie dlatego jednak, że są one w jakiś sposób świadome zła, dobra i mają poczucie moralności, ale dlatego, że my, za pomocą rozumu, możemy interpretować ich sposób bycia.

A więc, czego możemy się nauczyć od ptaków?

Rozpoczynając tę serię, serię historii o moich skrzydlatych podopiecznych, na temat pierwszej opowieści wybieram

RADOŚĆ ŻYCIA

Jesteście ciekawi, jak swoje życie spędzają ptaki, jakie wydarzenia i przygody odbywają się w pokoju, w którym przyszło im mieszkać?

W takim razie - zapraszam....

Zacznijmy od papug.



To od tych ptaków zaczęła się moja przygoda z hodowlą. Przez moje ręce przeszło ich już sporo. Niektóre śmiałe i ciekawskie, niektóre nieporadne czy płochliwe. Ale każda - ze swoją własną, odrębną i niepowtarzalną historią.

Teraz dzielą ze mną dom Marian, Rozmarynka i Pysia. (A ta ostatnia, wbrew pozorom, jest samcem). Znamy się już bardzo długo, bo od paru lat. To więcej, niż w przypadku kanarków (Serinus canaria) i zeberek (Taeniopygia gutatta). Razem przechodziliśmy przez różne okresy życia. Papugi bowiem swoją historię zaczęły u mnie mało szczęśliwie - w klatce o wielkości wręcz rachitycznej, wyposażonej w plastikowe żerdki. Na szczęście to się zmieniło - jakiś czas potem stadko przeniosło się do nowego domku o metrowej długości. Ta posiadłość tak się im spodobała, że przez dłuższy czas odmówiły w ogóle wychodzenia z niej i latania po pokoju, czym zresztą przysporzyły mi sporo zmartwień. Ptak, który się nie rusza, jest narażony na tycie i choroby. Teraz jednak rozumiem, że to ja popełniłam błąd. Bo dziś, kiedy papugi poza klatką mają kilka lądowisk, między którymi mogą przelatywać, oraz różne atrakcje, po otwarciu drzwiczek same pchają się na zewnątrz.

Ścianka wspinaczkowa. Wersja dla ptaków.


A tytuł tej opowieści - "Radość życia" był w dużej mierze inspirowany ich zachowaniem, za które właśnie je kocham. Są to bowiem ptaki, które pod wieloma względami przypominają po prostu wieczne dzieci - z najbardziej banalnej rzeczy potrafią zrobić świetną zabawę. Wtedy ich energię można dostrzec dosłownie gołym okiem. A przecież my, ludzie, bardzo lubimy patrzeć na zwierzęta o takim stylu życia. Swoją beztroską radością koją nasze, stargane nerwami, serca.

Widzicie ten uśmiech? Ja widzę.


A więc - papugi są radosne. Radosne podczas okorowywania grubych gałęzi, szalonej kąpieli w pęku roślin, robienia kółek pod sufitem z prędkością jeśli nie światła, to dźwięku, zdzierania tynku z ścian, szarpania papieru i lądowania na szafie, krzesłach albo biurku. Ale, choć takie podsumowanie ich wesołej działalności może dać wrażenie, jakby w ptasim pokoju wszędzie wprowadzały swoje zasady, rzeczywistość jest inna. To w sumie całkiem grzeczne stworzonka. Tylko czasami do głowy wpadają im jakieś dziwne pomysły.

Tak wygląda papuzia kąpiel. Zabawa była SZALONA!!!

Ekipa podczas zdzierania kory z gałęzi. Podłoga była później cała szara od trocin, z taką zaciętością pracowały.




Dziwnymi pomysłami Rozmarynka bije swoich pobratymców na głowę. Swoją karierę w Stadzie rozpoczęła namiętnym zrucaniem na ziemię zawieszonych na ścianie klatki misek z jedzeniem. Trzeba sobie wyobrazić moją złość, kiedy później trzeba było to sprzątnąć. Na szczęście obwiązanie pojemników drutem skutecznie uniemożliwiło papudze manewrowanie przy nich.

Rozmarynce udało się też wykorzystać do zabawy huśtawkę, którą pewnego dnia zawiesiłam jej w klatce. Ale w taki sposób, jakiego wiele ptaków z pewnością by nie powtórzyło. To nie była zabawa, to były akrobacje wykonane po mistrzowsku! Rozmarynka wchodziła na szczyt huśtawki, by potem zawisnąć głową do dołu, dziobem i pazurami trzymała się jej ciągle zmieniając pozycję, kręcąc się niemal wokół własnej osi. Gdzieś mam to nawet nagrane, ale nie mogę znaleźć filmu, więc musicie wierzyć mi na słowo - wyglądało to niesamowicie i niejeden człowiek mógłby pozazdrościć papużce sprawności i gracji.

Inną zabawą Rozmarynki było szarpanie pręta klatki, ale o tym już kiedyś wspominałam. W takich zachowaniach papug zaznacza się ich zdolność do długiego skupienia uwagi na jednej zabawce. Ze swoich ulubionych rzeczy mogą przez tygodnie wprost nie schodzić. Przoduje w tym Marian i jego ukochana bawełniana żerdź. Rozsupływanie sznurków z bawełny stało się jednym z sensów jego życia i nie pobije go w tym nikt. Kiedy się nie bawi, odpoczywa na tej żerdzi albo śpiewa. A kiedy ją dostał, przez jakiś czas nie chciał nawet wychodzić z klatki. Po co przerywać takie świetne zajęcie?

Bawełniana żerdź wraz z jej miłośnikiem.

A to bawełniana huśtawka. Papugi rozwalały ją dosłownie od góry do dołu, więc po jakimś czasie było widać tylko drut.


Ale papugi nie tylko się bawią. Czasem spokojnie siedzą na gałęziach, kontemplując świat wokół nich. Śpiewają. Bardzo lubią śpiewać, nawet po cichu, w czasie drzemki. Lubią przepychać się w klatce, wspinać się po prętach w trakcie wzajemnej rozmowy. Ale swój prawdziwy entuzjazm zaznaczają w postaci krzyku. Tak - tych głośnych ćwierkań, często nielubianych. Ale ja uwielbiam ich słuchać. Bo z głosu ptaków, ich zachowania i wyrazu "twarzy" można wtedy wyczytać czystą energię, szczęście i - RADOŚĆ ŻYCIA właśnie.

Te ptaki uwielbiają przebywać na dworze. Taka postawa - pochylenie ciała, ćwierkanie i potrząsanie skrzydłami - wyraża ogromną energię, chęć do lotu, szczęście w czystej postaci!!!


Ciąg dalszy nastąpi...

Pozdrawiam!



PS. 9 sierpnia na terenie Żuław Wiślanych została widziana sieweczka długonoga (Charadrius asiaticus). Będzie 1. stwierdzenie dla Polski!