Popularne posty

niedziela, 29 maja 2016

Na podwórku wiele się dzieje

Największe szczęście ma ten ptasiarz, który mieszka blisko jakiejś ostoi ptaków. Bo żyjąc w takim miejscu na co dzień, może często na swoim własnym podwórku zobaczyć więcej gatunków, niż na jakiejkolwiek ornitologicznej wyprawie. Dlatego bardzo lubię spędzać wolny czas, siedząc na huśtawce przed domem - może się wydawać, że wtedy nic nie robię, ale ja patrzę na ptaki i słucham ptaków. Odkrywając wiele ciekawych rzeczy.

Mogę na przykład obserwować mazurki, które gnieżdżą się pod dachówką i często przynoszą małym owady. Mogę przyglądać się przelatującym dudkom. Mogę słuchać niewymownie pięknego śpiewu lerki. Mogę osiągnąć tak bliski kontakt z przyrodą, jakiego nie uda się człowiekowi mieszkającemu w mieście, choćby był jej największym miłośnikiem. Bo ja mam ją tutaj zawsze.

Wczoraj wybrałam się do miejscowości położonej od razu przy mojej, na zakupy. Obok sklepu ciągnął się niewielki rów, na którego brzegu rosła kępa trzcin. Tam to właśnie usłyszałam śpiew pierwszego w tym roku trzciniaka :). Miejsce dość nietypowe, na czym więc polegała tajemnica? Otóż w niedalekiej odległości od tego sklepu (ale trochę iść trzeba, żeby nie było) znajduje się jezioro. Stamtąd na pewno pochodził ptaszek.

Chyba szykuje się dla mnie na końcu tygodnia wycieczka nad Narew. Chyba. Chciałam jechać tam już wcześniej, ale niestety nie wypaliło :(. A że wiosna była dość zimna, ją także "przezimowałam" w domu. Szkoda, szkoda...

PS. Odpowiadając na komentarz wilgi02, proponującej mi dodanie tutaj zdjęć ptaków, które hoduję - pojawią się z pewnością, ale wtedy, gdy z braku ciekawych obserwacji nie będę mogła napisać nic o dzikich ptakach. Nie dlatego, że "dzikusy" lubię bardziej, ale dlatego, że w takim układzie zawsze będę miała temat na bloga :).

PPS. Szczególnie nowych czytelników (których raczej nie ma) zachęcam do komentowania. Po prostu chciałabym wiedzieć, że tu jesteście :).

Pozdrawiam!

czwartek, 26 maja 2016

Spotkanie z pójdźką!

Miałam się w ten weekend wybrać nad Narew. Miałam... Ale oczywiście nic nie wypaliło. Za to wczoraj przeżyłam niezwykłą przygodę, która trochę rekompensuje mi nieudane plany. Mianowicie zobaczyłam pójdźkę - moją życiówkę!

Pójdźka jest niewielką sową z dość dużą głową. Prowadzi częściowo dzienny tryb życia, a jej głos przypomina trochę miauczenie. Jako środowisko życia wybiera zwykle krajobraz rolniczy. Niestety, w naszym kraju staje się coraz rzadsza.

Jak doszło do tego, że ją spotkałam?

Moja mieszkająca na wsi koleżanka poinformowała mnie, że w opuszczonym domu znajdującym się koło niej widziała i słyszała te sowy. Postanowiłam się więc tam z nią wybrać. Niestety zaczęło padać, już myślałam, że to wszystko na marne... Gdy zobaczyłam ją z okna! Siedziała na płocie, ale za chwilę sfrunęła na ziemię i chwilę tam była. Później wleciała na balkon domu i było widać, jak zjada jakiegoś gryzonia. Przez lornetkę oprócz tego było (chyba) widać jej wypluwki.

W sumie już się rozpogodziło, dlatego wyszłyśmy razem na dwór by z bliska obejrzeć pójdźki. Wtedy jedna sówka odleciała od domu i usiadła na pobliskim drzewie. Mimo że pod nim stałyśmy, w ogóle się nie bała, ba! przyglądała się nam z zaciekawieniem.

Po wszystkim postanowiłyśmy przejść się jeszcze chwilę, na spacer. Wtedy zobaczyłam dość dużego ptaka o sylwetce trznadla siedzącego na drutach. Niestety niebo było bardzo jasne, przez co zwierzątko "przepaliło" światło i nie widziałam dokładnie koloru. Ptaszek jednak po chwili się spłoszył i usiadł w innym miejscu, trochę dalej. Patrzyłam się na niego, to był potrzeszcz - druga życiówka!

Po tych emocjach wróciłam do domu. Pójdźka jest nowym gatunkiem na liście, z którego cieszę najbardziej, oprócz bociana czarnego i lelka.

Pozdrawiam!

niedziela, 22 maja 2016

Pierwszy post!

Zaczynam więc blogowanie na Moich Ptakach!

To mój pierwszy blog, więc będę pewnie musiała się jeszcze sporo nauczyć. Generalnie proszę o wyrozumiałość :).

Mam więc już swoje małe miejsce w Krainie Internetu, gdzie będę mogła podzielić się przemyśleniami o ptakach - Najwspanialszych Istotach. I to właśnie zamierzam tu robić. Jestem dość podekscytowana z tego powodu ;).

Dobra, ale może czas teraz napisać coś o ptakach? Na ten temat mogłabym wprawdzie rozmawiać godzinami, ale dziś ograniczę się tylko do krótkiego przedstawienia moich podopiecznych. Jest ich dziesięć - cztery papużki faliste, cztery zeberki i dwa kanarki. Żyjemy sobie razem w harmonii, rano latając, a po południu grzejąc się na balkonie. Przynajmniej tak to wygląda w wiosenno - letnie weekendy.

Ale skąd będę wiedzieć, czy ktoś w ogóle czyta te moje wypociny? Zachęcam więc wszystkich do zostawiania komentarzy, jeśli blog się podoba :).

Pozdrawiam!