Nie było, nie wyszło
Bo zwykle tak jest, że wracam z weekendowego ptaszenia pełna pozytywnej energii. Tyle nowych, ciekawych gatunków się widziało! Tyle wrażeń, przeżyć, śpiewów, pogody, Słońca, powietrza! Wystarczy z nawiązką na kolejny szary tydzień, spędzony wśród murów szkolnych i obowiązków. Ostatnio byłam na dwóch ptasich wycieczkach. O jednej piszę z dużym opóźnieniem, gdyż odbyła się dwa tygodnie temu, druga natomiast wczoraj rano. No i cóż - nie mogę powiedzieć, że zakończyły się kompletną klapą. Ale nie wyszły tak, jak sobie tego życzyłam. 14 dni temu jeszcze leżał śnieg, pamiętacie? Właśnie wtedy wybrałam się na obserwacyjną wyprawę na Stawy Walewickie. Jechałam tam pełna dobrych myśli, czytając najnowsze doniesienia o widzianych w tym miejscu ptakach. Trzy gatunki gęsi, trzy gatunki łabędzi, kilka gatunków siewek, bielaczek i gęsiówka egipska! Miałam nadzieję na choć kilka ptaszków z tego bardzo fajnego bilansu. Na miejscu? Brak gęsi (jedynie przelatujące na niebie, dla mnie nie d...