sobota, 5 listopada 2016

Perkoz rogaty i nur jak na dłoni - czyli Zalew Zegrzyński!

Staję na porośniętym zielenią wale oddzielającym ląd od brzegu Zalewu Zegrzyńskiego i głęboko wciągam powietrze. Jak to dobrze być w końcu na ptasiej wycieczce po miesiącu (!) przerwy. Za chwilę zapewne ukażą się ptaki. Liczę na ciekawe gatunki.

Dzisiejsza wycieczka nad Zalew Zegrzyński, konkretnie w okolice Białobrzegów, była organizowana przez Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków. Ze STOP'em na podobne wyprawy obserwacyjne można chodzić co dwa tygodnie - w różne miejsca. Polecam serdecznie! :)

Muszę też niestety oznajmić, że ten post będzie bez zdjęć. Popsuł mi się aparat - żałuję, bo mogłabym mieć świetne fotki...

Na samym początku naszego ptaszenia Zalew nie wyglądał zbyt ciekawie. Kręciły się po nim łodzie, przy samej plaży tylko przebywały krzyżówki i nurogęś. Latały śmieszki i mewy siwe.

Zaraz jednak w oddali, na wodzie można było dostrzec stadko kaczek. Były to gągoły, jednak pomiędzy nimi pływały także markaczki i ogorzałka. Patrzyłam na nie przez lunetę. Mimo że wyglądały tylko jak małe, ciemne sylwetki, byłam zadowolona - to moje pierwsze spotkanie z tymi gatunkami.

Po niedługim czasie, by znaleźć inne miejsce do obserwacji, zaczęliśmy wędrować wałem - z ciągłymi przystankami. Dlaczego? Na drzewach kręciły się czyże, gile, sosnówki, pełzacz leśny. Przelatywały zięby. Bielik ładnie usiadł na zeschniętym drzewie. Krążyło wiele myszołowów - w ciągu całej wycieczki 25. Ponoć słyszano również dzierlatkę i sikorę ubogą. Niestety, mi nie udało się wyłapać ich głosów, a szkoda, bo miałabym nowe gatunki.

Za chwilę jednak zobaczyłam w locie wielkiego i pięknego dzięcioła czarnego. Nareszcie mam ten gatunek na liście!

Po tych obserwacjach odkryliśmy, że za drzewami, względnie niedaleko brzegu pływa naprawdę sporo kaczek. Wtedy zaczęły się emocje...

W tym miejscu przebywało ok. 20 ogorzałek (w tym jeden piękny samczyk) oraz podobna liczba markaczek. Były też gągoły i krzyżówki. Nie musiałam już używać lunety -  znajdowały się w takiej odległości, że przez lornetkę także patrzyło się świetnie.

Pojawił się również nur czarnoszyi! Najlepsze jest to, że był bardzo niepłochliwy i ustawił się tak pięknie, że nawet zupełnie bez sprzętu można byłoby go oznaczyć. Nic sobie nie robił z pływających łodzi i stateczków. Kolejna życiówka :).

Jednak najlepszym ptakiem tej wyprawy okazał się być perkoz rogaty! Był dalej od nura, ale nie mogę przecież narzekać, skoro zaobserwowałam go wtedy także dopiero pierwszy raz.

Na tych obserwacjach spędziliśmy sporo czasu. Przeleciała jeszcze czapla siwa, pojawił się krogulec, perkoz dwuczuby i dwa płaskonosy. A także przefrunął bielik niosący w szponach pokaźnej wielkości rybę ;).

Później ptaki powoli, ale nieubłaganie się rozpływały, rozpierzchały. Był to znak, że trzeba już wracać...

Podczas powrotu wypatrzyliśmy jeszcze dwie czaple białe. Odzywał się także wodnik - następna życiówka! Nikt nie miał zbytnio na niego nadziei - myślano, że łodzie go przepłoszyły.

Tak więc wyprawa zakończyła się optymistycznym wodnikiem. A Zalew jest PIĘKNY. Ponoć najciekawiej tam w listopadzie, tak że myślę, że wrócę tam raczej dopiero na przyszły rok.

Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym zobaczyć nura czarnoszyjego i perkoza !
    Dla mnie to raczej egzotyczne ptaki bo nie mam możliwości ich oglądania !!
    Miałaś wspaniałą wyprawę i niesamowite spotkania z ptakami!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      To prawda, że nury i perkozy rogate wcale nie są takie łatwe do zobaczenia, bo nie wszędzie występują regularnie. Po prostu mam szczęście, że w mojej okolicy jest takie miejsce. Jednak Tobie jeszcze na pewno uda się spotkać wiele ciekawych gatunków ptaków, a kto wie, może także i te wymarzone? Życzę Ci tego z całego serca!

      Usuń
  2. Twoja wyprawa to wspaniałe przeżycie szkoda tylko,ze bez aparatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Modraszko! Masz niestety rację, aparat bardzo by mi się przydał w trakcie tej wycieczki. Chyba w tej chwili muszę już sobie po prostu kupić nowy. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Przeczytałam kilka Twoich postów, mieszkasz w cudownym miejscu, imponująca liczba gatunków. Dudków serdecznie zazdroszczę, że na spacery przychodzą nawet z dziećmi. Dudki mieszkały kiedyś u moich sąsiadów, ale niestety popadły w konflikt z kotami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci! Mam nadzieję, że dudki jeszcze do Ciebie powrócą :). Ale mi tam się Twoja Warmia podoba ;). Spotykasz takie gatunki, o których ja na razie tylko bezskutecznie marzę. Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Nigdy nie widziałam nura na żywo, jej to jest moje marzenie. Może jak wyjde gdzies dalej z tych moich krzaków to go zobacze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe ;). Kiedyś Ci się jeszcze z pewnością uda :).

      Usuń

Daj o sobie znać! Twoje komentarze - zawsze na nie odpowiadam - bądź zaznaczenie aktywności na moim blogu w inny sposób zawsze będą mile widziane. Staram się odwiedzić wszystkich moich czytelników, a na większości ich blogów pozostaję na dłużej. Nie lubię jednak reklam na siłę - komentuj, jeśli faktycznie podoba Ci się to, co piszę.

Miłego dnia!