Na podwórku wiele się dzieje
Największe szczęście ma ten ptasiarz, który mieszka blisko jakiejś ostoi ptaków . Bo żyjąc w takim miejscu na co dzień, może często na swoim własnym podwórku zobaczyć więcej gatunków, niż na jakiejkolwiek ornitologicznej wyprawie. Dlatego bardzo lubię spędzać wolny czas, siedząc na huśtawce przed domem - może się wydawać, że wtedy nic nie robię, ale ja patrzę na ptaki i słucham ptaków. Odkrywając wiele ciekawych rzeczy. Mogę na przykład obserwować mazurki, które gnieżdżą się pod dachówką i często przynoszą małym owady. Mogę przyglądać się przelatującym dudkom. Mogę słuchać niewymownie pięknego śpiewu lerki. Mogę osiągnąć tak bliski kontakt z przyrodą, jakiego nie uda się człowiekowi mieszkającemu w mieście, choćby był jej największym miłośnikiem. Bo ja mam ją tutaj zawsze. Wczoraj wybrałam się do miejscowości położonej od razu przy mojej, na zakupy. Obok sklepu ciągnął się niewielki rów, na którego brzegu rosła kępa trzcin. Tam to właśnie usłyszałam śpiew pierwszego w tym roku...