Zawsze będą śpiewać
Gdy rano niebo na wschodzie zaczyna jaśnieć promieniami słońca, do mojej świadomości pogrążonej w półśnie nie dociera jeszcze to światło. Ale dźwięk - już tak. Powoli i spokojnie brzmią ciche, słodkie tony dobiegające gdzieś zza uchylonego okna. Grane jakby na flecie, a może na dzwonkach? Nie, żaden instrument nie potrafiłby stworzyć tak przejmująco pięknej i kojącej zarazem muzyki. Chyba, że instrumentem doskonałym nazwiemy tego małego, szarego ptaka o kusym ogonie, pływającego teraz po bezkresnym oceanie powietrza. To on tak śpiewa, śpiewa wprost z nieba, śpiewa dla mnie, jego śpiewem rozbrzmiewa całe moje serce. On - czyli lerka (Lullula arborea) wzleciał dziś rano nad piaszczyste wydmy sosnowego lasu, by głosem oznajmić całemu światu, że tu właśnie znajduje jego terytorium. I że w razie wypadku będzie go bronił tak pilnie, jak pilnie wyśpiewuje swoje delikatne nuty. Lerka (Lullula arborea). Jak wyżej. Ptak z zoo. Nieboskłon stał się teatrem jednego aktor...