wtorek, 1 sierpnia 2017

Ptasia cisza

Wiosna minęła definitywnie już jakiś czas temu, dopiero teraz jednak można to silniej odczuć. Rano nie budzi już śpiew wielu gatunków ptaków, nie można obserwować ich toków ani budowania gniazd. Tylko nieliczne jeszcze karmią późne pisklęta, a niektóre ciepłolubne zmarzlaki już za chwilę ruszą w wyczerpującą drogę do tak zwanych ciepłych krajów. Ale ta migracja, choć ogólnie zaczęła się z początkiem lipca, nadal jest słabo odczuwalna. Ptasia cisza zaległa więc nad lasami i łąkami i trzeba się z tym pogodzić, bo to nie będzie trwać długo.


Bażanty (Phasianus colchicus) wodzą małe.


Wiecie, po czym zawsze poznaję lato? Po tym, że wtedy zaczyna mi brakować pomysłów, gdzie wybrać się na wycieczkę. Miejsca, tak niedawno bogate w awifaunę, zaczynają zwyczajnie nudzić. Dlatego teraz ptaki obserwuję "na spokojnie", czasem po prostu przy okazji. Nawet wtedy przecież można zauważyć coś ciekawego. Ostatnio mazurki (Passer montanus) zaczęły urządzać walki przy swoich gniazdach (przez co jeden wpadł mi do pokoju), stado jaskółek urządziło "nalot" na mój dom, rodzina wilg (Oriolus oriolus) przeleciała mi nad balkonem, a okoliczne drzewa coraz częściej odwiedzają grubodzioby (Coccothraustes coccothraustes). I właśnie takimi relacjami z kilku luźnych wypadów chciałabym się z Wami podzielić.

Po pierwsze wieś z okolicznymi polami, do której mam tylko kilka chwil drogi. Wspominałam już o niej w poprzednich postach, gdyż tego roku zaczęła mnie zadziwiać. Stawek, nad którym niedawno koncertowały słowiki szare (Luscinia luscinia), zaganiacze (Hippolais icterina) oraz łozówki (Acrocephalus palustris) teraz jest oblegany przez przelotne ptaki. Co można więc tam zobaczyć, jeśli przetrwa się ataki komarów i niezbyt przyjemne otoczenie? Może wyliczę, będzie najłatwiej. Otóż krzyżówki (Anas platyrchynchos), czernice (Aythya fuligula), perkozki (Tachybaptus ruficollis), śmieszki (Choichrocephalus ridibundus), łęczaki (Tringa glareola), samotniki (Tringa ochropus), jakąś bliżej nieokreśloną sieweczkę (Charadrius sp.) oraz stado żurawi (Grus grus). No i jeszcze coś, co jest chyba najrzadsze - ptasiarza z okolicy :). Jak na śródpolne jeziorko, to bardzo dobry wynik.

Tak to wygląda.


Łęczak (Tringa glareola). Jest ich tam sporo.  Niedawno obserwowałam pięć osobników w takiej scenerii, wraz z nieoznaczoną sieweczką.

Ostatnio udało mi się też odwiedzić okolice Wisły Warszawskiej, mianowicie Jezioro Dziekanowskie. Miłe miejsce. Z przyjemnością popatrzyłam tam sobie na rybitwy rzeczne (Sterna hirundo), wśród których trafiła się też jedna białoczółka (Sternula albifrons). Dopiero teraz, mając porównanie z jej większymi kuzynkami, uświadomiłam sobie, jaki to jest mały ptak. Fruwając nad wodą, wydawała się być wielkości jaskółki.

Widziałam też sporo trzcinniczków (Acrocephalus scirpaceus). Nieśmiało śpiewały.

Ale generalnie miałam ochotę na bączki (Ixobrychus minutus) - najmniejsze polskie czaple. Ponoć osobniki żyjące na tym jeziorze są przyzwyczajone do ludzi. Faktycznie, samczyk pokazał się nam przepięknie. Wyleciał nagle z pasa trzcin, przy którym staliśmy. Nie zrobiłby tego jednak, gdyby nie nieświadoma pomoc mojej małej siostry. Ponieważ się nudziła, a czar przyrody jakoś na nią nie działa, postanowiła włączyć sobie ulubioną piosenkę. Biedna czapla przeraziła się niespodziewanego hałasu... i oto cała historia.

Ale ogólnie miałam wtedy szczęście, ponieważ spacerując wzdłuż wiślanego wału, bez większego problemu dojrzałam parkę dziwonii (Erythrina erythrina). Te urodziwe ptaki pochodzą ze wschodu i dopiero niedawno skolonizowały nasze tereny. Faktycznie, jak się dobrze przyjrzeć, to jest w nich coś egzotycznego. Nawet śpiew, który w niczym nie jest podobny do śpiewu reszty polskich ptaków. Tym śpiewem zresztą oznajmiały pierwotnie ludziom żyjącym na Kamczatce, że nadchodzi czas połowu łososi. Stąd ich rosyjska nazwa - czeczewica. Dźwiękonaśladowcza zresztą, gdy wymówi się ją z prawidłowym akcentem.

On.

Też on.

I ona.

No i wreszcie spacer po parku w Konstancinie - Jeziornej. Większość ptasiarzy jeździ tam zimą, na wodnika (Rallus aquaticus). Ja nie miałam okazji, a miejsce naprawdę piękne i ciekawe. Fascynujący jest sposób, w jaki dzikość łączy się tam z cywilizacją. Z jednej strony zabagnione rozlewiska rzeki i szuwary, z drugiej tętniące życiem kawiarnie i plac zabaw. A wszystko pasuje do siebie, tworząc spójną całość.





Więc teraz parę fotek, na początku gołębie (Columba livia f. urbana). Uwielbiam je, to jedne z moich ptasich ideałów. Są ciekawskie, łatwo je czegoś nauczyć i stworzyć z nimi więź. Na dodatek we wzruszający sposób zapisały się w ludzkiej historii.



Rzadko siadają na drzewach, ich ojczyzną są skały.

Opalanie.



Po kąpieli.




Przy moście spotkaliśmy krzyżówki (Anas platyrchynchos).  Samce już w pełni mają szatę spoczynkową. Podobają mi się w niej, nie narzucają się kolorami. Taka miła odmiana, choć przez dłuższy czas byłaby pewnie bardzo nużąca. Poza tym, ogólnie uroda tej kaczki do mnie nie przemawia - między innymi pewnie za sprawą tego, że to pospolity gatunek.

Samiec.

Samica.

Kiedy zakończyłam focenie pospoliciuchów, trzeba było wziąć się za coś bardziej ambitnego. Przeszłam się więc trasą wzdłuż rzeki Jeziorki, gdzie widziałam dwa młode gągoły (Bucephala clangula), czaplę siwą (Ardea cinerea) oraz dwie kokoszki (Gallinula chloropus). Ucieszyłam się z tych ostatnich, gdyż zwykle nie mam okazji ich obserwować. Więc w następnych latach taka dobra miejscówka moźe się przydać. 


Gągoły (Bucephala clangula).

Czapla siwa (Ardea cinerea).

Młoda kokoszka (Gallinula chloropus).

A na dodatek taki gryzoń ;).

I tak sobie spokojnie mijają letnie dni, spędzane to na obserwacji moich ptaków, to na obserwacji tych "zaokiennych". I tylko czas, zbyt szybko i nieubłaganie pędzi do przodu. Wakacje na półmetku, a przecież niedawno się zaczęły. Wykorzystuję więc czas, jaki mam, czekając na wyjazd do Gdańska związany z mewami, rybitwami oraz siewkami. Ostatnio zeberki (Taeniopygia guttata) przechytrzyły mnie w sprytny sposób... Ale to już temat na kolejną opowieść.

Pozdrawiam!


67 komentarzy:

  1. Faktycznie jak się tak zastanowić to jest bardziej cicho - a w każdym razie nie słychać śpiewu, bo ptasie kłótnie to i owszem, są na porządku dziennym. Fajnie że mimo wszystko nadal prowadzisz obserwacje, coś ciekawego można znaleźć właśnie jak się nie szuka. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z obserwowaniem ptaków nigdy nie ustaję. Ja nawet nie umiem inaczej, nawet koło domu i przez okno bacznie zwracam na nie uwagę. Czasem w ten sposób można wypatrzeć perełki. Pozdrawiam również :).

      Usuń
  2. Jak zawsze piękny post. Bardzo lubię gołębie. Ostatnio mogłam obserwować namiętne pocałunki gołębi. Patrzyłam z zachwytem. Uwielbiam tą naszą parę zakochanych. Bardzo ładne miejsca, bardzo ładne zdjęcia. Ostatnie to chyba moje ulubione. :)

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gołębie są bardzo rodzinne i inteligentne. Gdybym mogła, z chęcią podjęłabym się opieki nad nimi! Bardzo dziękuję, wszystkiego dobrego :).

      Usuń
  3. Dokładnie takie myśli towarzyszyły mi dzisiaj podczas porannego spaceru, skończyły się ptasie szaleństwa i nastała cisza. Ten gryzoń, czy to nie karczownik ziemnowodny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, nie znam się aż tak na ssakach. Ale obejrzałam zdjęcia tego karczownika i wydaje mi się, że trochę inaczej wygląda - ma inną głowę. Jednak wyrokować nie będę, bo sama nie wiem ;). Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Kochana, w takim razie czekam na Twój wyjazd do Gdanska i przywieź nam wiele zdjęć, na pewno będą cudne, jak zawsze... Ja rónież wybieram się lada dzień nad morze, które tak kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze to najpiękniejsze miejsce na świecie! :) Żadne inne nie wywołuje we mnie takich emocji... Będę tam dopiero 20 sierpnia, czyli dosyć późno, ale mam nadzieję, że wyjazd i tak się uda. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Lato, latem, ale potencjał w okolicy masz naprawdę nielichy! Ten stawek, to potencjalna kopalnia fotek (pomyśl o czatowni, chętnie podpowiem, jak to zrobić w prosty sposób). Zdjęcie trzcinniczka - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, z czatowni zdjęcia pewnie byłyby świetne! Najgorsze jest to, że staw i tamta okolica są bardzo specyficzne oraz nieprzyjemne. Więc o ile czasem tam wpadnę na krótki czas, o tyle zaczajenie się będzie raczej niewykonalne, a szkoda :/. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Już jakiś czas temu zastanawiałam się dlaczego ptaki nie śpiewają i jest tak cicho. Wszystko się wyjaśniło. Patrycjo, jak zawsze przecudowny post i przepiękne zdjęcia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, na ptasie śpiewy będziemy tak naprawdę musieli poczekać do wiosny. Sezon rozmnażania się kończy, za to zaczyna się sezon przelotów :). Dziękuję serdecznie!

      Usuń
  7. Bardzo klimatyczna okolica,świetne zdjęcia ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle pieknych ptaków,świetnych zdjęć wykonałaś,a wszystkie foty pokonał dzięcioł,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to słyszeć, dziękuję Modraszko za takie słowa! :))

      Usuń
  9. Beautiful photos, dear friend! I love all the details, and everything is so pretty and relaxing!

    OdpowiedzUsuń
  10. Właściwie, także zastanawiałam się dlaczego nie słychać już śpiewu ptaków, tylko kłótnie wróbli. W wspaniałej okolicy mieszkasz, tyle cudownych ptaków możesz poobserwować. Zdjęcia piękne.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ta okolica jest aż tak niesamowita? Nie wiem :). Ale lubię odkrywać jej ptasie bogactwo. Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Co roku zadziwia mnie fakt, że ptasi śpiew cichnie tak szybko, a wiosna przemija prawie w mgnieniu oka. Czas niesamowicie pędzi, a mnie w tym roku tym szybciej, że przez większość lata mam urwanie głowy związane z przeprowadzką i remontem i wszystko dzieje się obok mnie :( Przynajmniej u Ciebie mogę popatrzeć na ptaki i przyrodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, na szczęście takie urwanie głowy też się kończy, a wtedy z pewnością zdążysz się odprężyć i zrelaksować :). Życzę, żeby to nastąpiło jak najprędzej!

      Usuń
  12. I znów dowiedziałam się czegoś nowego i jak zwykle u Ciebie mogłam obejrzeć kolejne, piękne zdjęcia. U nas w niedzielę młode kosy biegały po trawniku. :) Z tej okazji w porzuciliśmy zamiar koszenia trawy i do wieczora obserwowaliśmy, jak kosowi rodzice troszczyli się o młode, z odległości chroniąc całą ptasią rodzinkę przed wizytą kota sąsiadów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniałe obserwacje :). Ptaki lubią żerować na skoszonej trawie, więc po tym rodzina też pewnie was odwiedzi. Ja mam u siebie takiego kosa, który na czarnym upierzeniu ma kilka białych plamek. Wykluł się w tamtym roku, a radzi sobie prawdopodobnie do teraz. Pozdrawiam :).

      Usuń
  13. Patrycjo, naprawdę mnie zadziwiasz swoja pasja i umiejętnością rozpoznawania ptaków.
    Już chyba Ci pisałam, że potrafię odróżnić wronę od gołębia, może jeszcze jaskółkę od jerzyka.
    Nie przepadam za chodzeniem wokół jezior, gdy bez przerwy coś się rusza pod nogami.
    Serdeczności wielbicielce ptactwa wszelakiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię zaglądać do Ciebie, oglądać rośliny, których z nazw nie kojarzę zupełnie. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

      Usuń
  14. ciekawe miejsca, obserwacje i zdjęcia. Niestety nie znam tych okolic, a jak widać warto się tam pokręcić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, pokręcić się warto chyba wszędzie ;), więc korzystam ;).

      Usuń
  15. Śliczne zdjęcia! Kocham Twoje posty!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gołębie też mnie fascynują i bardzo lubię je obserwować. Kokoszki widziałam nad Jeziorem Zegrzyńskim i w Parku Moczydło. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio odkryłam, że kokoszek jest sporo nad Jeziorem Zgorzała na obrzeżach Warszawy. Wiosną występowały tam również zauszniki, ale chyba byłam za późno, więc żadnego nie widziałam :(. A zależało mi na tym. Za to mogłam fotografować perkozy dwuczube, oswojone niemal jak kaczki. Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Hi Patricia. You know, you do have a wonderful list of birds there so close to home in what is a wonderful variety of habitata, field, forest and lakes. Even through a poor Google translation I can see how passionate you are about the palce you live.

    I hope the Common Rosefinch comes our way too.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm glad for your comment, Phil. Thank you for all. Greetings!

      Usuń
  18. Mimo tego letniego spokoju dużo się dzieje:) Wspaniałe gatunki uchwyciłaś w kadr. Gołębie też należą do moich ulubionych ptaków. Kaczki krzyżówki też lubię może dlatego, że dużo ich na moim stawie:)
    Gągoły śliczne. Wszystkie ptaki śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gągoły w szacie młodocianej widziałam wtedy dopiero pierwszy raz, wyglądały mi tak mało "gągołowato", że aż się zdziwiłam ;). Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Nienawidzę gołębi i to się chyba nigdy nie zmieni. Ale bardzo uwielbiam chodzić nad wodę dokarmiać łabędzie, kaczuszki i inne ptaszki, które przylatują ☺ A tak swoją drogą, nie denerwuje Cie hałas ptaków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hałas ptaków? Ale których? ;) Te moje, to go nie robią ;).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. It's great to hear your passion for this very special area with its varied habitat and amazing variety of birds. I hope you will enjoy it for the rest of your life.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you. I love birds and this won't change. Greetings!

      Usuń
  21. Duża różnorodność ptaków i bardzo ładnie o nich piszesz.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wolę wiosenne śpiewy ptaków niż obecną ciszę, jest jakoś smutno. Nie słychać ich , ale one są, co pokazuje Twój wspaniały post. Z przyjemnością oglądałam wszystko, co Ty widziałaś. Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie duchowe :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, pory roku mijają nieubłaganie, a ptaki tylko do nich się dostosowują. Ale nawet jeśli nie słychać ich śpiewu, nadal można je obserwować. Serdecznie pozdrawiam, trzymaj się :))).

      Usuń
  23. Jak zawsze przepiękny post i fantastyczne fotki !! Dziękuję za link do artykułu !
    Bardzo mi pomogłaś, chciałabym aby mój skrzydlaty podopieczny wrócił do swojego środowiska naturalnego, nie mogę go zatrzymać bo ja i moi domownicy jesteśmy aktywni zawodowo...już przez te dwa tygodnie korzystaliśmy z pomoocy sąsiadów przy opiece na ptaszorkiem..!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, w naturalnym środowisku będzie ptaszkowi najlepiej! I tak miał szczęście, że do Ciebie trafił :). Jeśli nauczy się przetrwania, to sobie poradzi. A wśród innych wróbli może nie będzie to aż takie trudne? Nie wiem, nigdy nie opiekowałam się podlotami. Tak czy siak, trzymam za Was kciuki :).

      Usuń
  24. Nad morzem w dalszym ciągu słychać krzyk morskich mew. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich głos z krajobrazem morza związał się chyba na zawsze. I pomyśleć, że jeszcze niedawno na wybrzeżu było ich niewiele. Pozdrawiam :).

      Usuń
  25. Mi ptasie trele pomagają układać wiersze, gdy wenę dostaję o 4 nad ranem ♥ Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do swojego kącika! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Ciebie regularnie zaglądam, a za komentarz dziękuję!

      Usuń
  26. Aj tam, jaka cisza? Może i samczyki przestały się popisywać, ale za to młodzież teraz daje do wiwatu 😊 a i gęsi już próbne loty kluczem u mnie robią, mysikróliki się ruszyły, znów będzie co oglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzież też rośnie, rodzice w większości wykarmili podloty. No, teraz czekamy na przeloty. Miło, że zaglądasz :).

      Usuń
  27. Olá, excelente selecção de fotos com as belas aves que a natureza cria, gostei de todas, mas a favorita é Garça Real.
    Continuação de boa semana,
    AG

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow, ile ptaków udało Ci się uchwycić! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne zdjęcia i tyle ptaków. Tam gdzie byłam (okolice Jabłonki) też dała się słyszeć ptasia cisza. Kilka ptaszków latało, ale tak szybko, że nie mogłam się dobrze przyjrzeć, nie mówiąc o zdjęciach.
    Myślałam, że pewnie Ty byś poznała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato to jeden z najcichszych okresów. U mnie w zimie widać więcej ptaków, niż teraz. Po prostu w większości poukrywały się i uciszyły. Ale to się zmieni. Pozdrawiam :).

      Usuń
  30. Hello Patricia. Did you see this?

    http://okiemprzyrodnika.blog.pl/tag/bird-ringing-in-poland-2016/

    I'm sure you can find bird ringers near you in Poland.

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetne zdjęcia! Jestem pod wrażeniem kilku zdjęć :)
    Zapraszam https://cakemonika.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  32. I agree with all you said .
    I too find my surrounding so barren when in utter seasons birds disappear .
    But it is august and in my part of land it is turning point of weather though turn takes the coming two months to change in winters but this weather is perfect for birds and i enjoy their nesting in my yard garden.
    your photography is amazingly POWERFUL .
    you made me feel as i am there to experience all ,really enjoyed my visit

    OdpowiedzUsuń
  33. Tyle ptactwa- cudnie, kolorowo i ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Lubię czasami pooglądać i poczytać o ptakach, a w szczególności u Ciebie. ☺

    OdpowiedzUsuń

Daj o sobie znać! Twoje komentarze - zawsze na nie odpowiadam - bądź zaznaczenie aktywności na moim blogu w inny sposób zawsze będą mile widziane. Staram się odwiedzić wszystkich moich czytelników, a na większości ich blogów pozostaję na dłużej. Nie lubię jednak reklam na siłę - komentuj, jeśli faktycznie podoba Ci się to, co piszę.

Miłego dnia!