Posty

Weekendowy wypad cz.2 - wieś

Zgodnie z obietnicą druga część weekendowego wypadu: W piątek przyjechałam zatem na wieś, gdzie moja rodzina ma dom. Mieliśmy tam tymczasowo mieszkać przez te trzy dni. Wieczorem, po przyjeździe, około godziny dziesiątej wyszłam na dwór poszukać lelka, który odzywał się tu w tamtym roku. Od razu usłyszałam charakterystyczny terkot. Lelek! Niestety nie udało mi się go zobaczyć, ale nie mogę narzekać. Już wiecie, co się działo w sobotę rano - byłam nad Narwią. Ale w sobotę po południu wybrałam się na spacer po okolicznych polach w nadziei, że wypatrzę jakiegoś ciekawego ptaka. I zobaczyłam życiówkę - srokosza! Zawsze chciałam go spotkać... Oprócz tego było mnóstwo skowronków i potrzeszcze, krążył błotniak stawowy. Rano, w niedzielę, przed wyjazdem wybrałam się jeszcze raz na taki spacer. Chciałam zobaczyć trochę więcej gatunków niż wczoraj. Przeliczyłam się, ale odkryłam, że w pobliskim jeziorku z wysokimi skarpami żyją brzegówki - znów życiówka. Co prawda skarpy powstały s...

Weekendowy wypad cz.1 - Narwiański PN

Witam ponownie! :) Tak jak sobie wymarzyłam, przed tygodniem byłam na ptasim wyjeździe nad Narwią i nie tylko ! Dodałabym ten wpis wcześniej, ale z powodu jeszcze innej wycieczki zupełnie nie miałam czasu. Najpierw opowiem może, jak było w Narwiańskim PN: Wstałam o czwartej, żeby tam pojechać, a godzinę później byłam już na miejscu - w Kurowie, gdzie znajduje się siedziba Parku. Od razu na początku usłyszałam śpiew słowika szarego, następnie wypatrzyłam go wśród listowia. Koncertował do końca mojego pobytu w Kurowie. Ogólnie o tej porze widziałam tam głównie małe ptaki wróblowe. Nie zawiodły oczywiście niepłochliwe i głośno śpiewające rokitniczki. Ucieszyłam się także z trzciniaka i kilku dziwonii, które udało mi się zobaczyć - do tej pory jedynie słyszałam ich śpiew. Co mnie jednak trochę zaskoczyło, to kukułki. Może niektórym będzie ciężko uwierzyć, ale około dziesięciu tych ptaków latało na wszystkie strony, przysiadało na gałęziach, przeraźliwie kukało i chichotało...

Na podwórku wiele się dzieje

Największe szczęście ma ten ptasiarz, który mieszka blisko jakiejś ostoi ptaków . Bo żyjąc w takim miejscu na co dzień, może często na swoim własnym podwórku zobaczyć więcej gatunków, niż na jakiejkolwiek ornitologicznej wyprawie. Dlatego bardzo lubię spędzać wolny czas, siedząc na huśtawce przed domem - może się wydawać, że wtedy nic nie robię, ale ja patrzę na ptaki i słucham ptaków. Odkrywając wiele ciekawych rzeczy. Mogę na przykład obserwować mazurki, które gnieżdżą się pod dachówką i często przynoszą małym owady. Mogę przyglądać się przelatującym dudkom. Mogę słuchać niewymownie pięknego śpiewu lerki. Mogę osiągnąć tak bliski kontakt z przyrodą, jakiego nie uda się człowiekowi mieszkającemu w mieście, choćby był jej największym miłośnikiem. Bo ja mam ją tutaj zawsze. Wczoraj wybrałam się do miejscowości położonej od razu przy mojej, na zakupy. Obok sklepu ciągnął się niewielki rów, na którego brzegu rosła kępa trzcin. Tam to właśnie usłyszałam śpiew pierwszego w tym roku...

Spotkanie z pójdźką!

Miałam się w ten weekend wybrać nad Narew. Miałam... Ale oczywiście nic nie wypaliło. Za to wczoraj przeżyłam niezwykłą przygodę, która trochę rekompensuje mi nieudane plany. Mianowicie zobaczyłam pójdźkę - moją życiówkę! Pójdźka jest niewielką sową z dość dużą głową. Prowadzi częściowo dzienny tryb życia, a jej głos przypomina trochę miauczenie. Jako środowisko życia wybiera zwykle krajobraz rolniczy. Niestety, w naszym kraju staje się coraz rzadsza. Jak doszło do tego, że ją spotkałam? Moja mieszkająca na wsi koleżanka poinformowała mnie, że w opuszczonym domu znajdującym się koło niej widziała i słyszała te sowy. Postanowiłam się więc tam z nią wybrać. Niestety zaczęło padać, już myślałam, że to wszystko na marne... Gdy zobaczyłam ją z okna! Siedziała na płocie, ale za chwilę sfrunęła na ziemię i chwilę tam była. Później wleciała na balkon domu i było widać, jak zjada jakiegoś gryzonia. Przez lornetkę oprócz tego było (chyba) widać jej wypluwki. W sumie ...

Pierwszy post!

Zaczynam więc blogowanie na Moich Ptakach! To mój pierwszy blog, więc będę pewnie musiała się jeszcze sporo nauczyć. Generalnie proszę o wyrozumiałość :). Mam więc już swoje małe miejsce w Krainie Internetu, gdzie będę mogła podzielić się przemyśleniami o ptakach - Najwspanialszych Istotach. I to właśnie zamierzam tu robić. Jestem dość podekscytowana z tego powodu ;). Dobra, ale może czas teraz napisać coś o ptakach? Na ten temat mogłabym wprawdzie rozmawiać godzinami, ale dziś ograniczę się tylko do krótkiego przedstawienia moich podopiecznych. Jest ich dziesięć - cztery papużki faliste, cztery zeberki i dwa kanarki. Żyjemy sobie razem w harmonii, rano latając, a po południu grzejąc się na balkonie. Przynajmniej tak to wygląda w wiosenno - letnie weekendy. Ale skąd będę wiedzieć, czy ktoś w ogóle czyta te moje wypociny? Zachęcam więc wszystkich do zostawiania komentarzy, jeśli blog się podoba :). Pozdrawiam!