Posty

Morze Wielkie

Obraz
Post na bloga, który planowałam dziś wstawić, jest jeszcze nieukończony i chyba jakiś czas nie będzie, bo weny mi brakuje. Nie chcąc, by blog przez to zamarł, postanowiłam pokazać Wam inny tekst, napisany przeze mnie dawno (prawie rok temu) na temat mojego pobytu nad polskim morzem. I zresztą powinien on znaleźć się tutaj prawie rok temu, ale pewne sprawy potoczyły się inaczej i zrobiłam sobie wtedy dłuugą przerwę od blogowania... Postanowiłam prawie nic w tym tekście nie zmieniać, choć teraz widzę tam pewne niedociągnięcia. Jest on bardzo długi, dlatego myślę, że na jego przeczytanie warto wygospodarować sobie dłuższą chwilę. Zapraszam... Jest na Ziemi takie miejsce, w którym bardziej niż gdziekolwiek można dostrzec wielkość Natury. Gdzie oszałamia ona pięknem, zarazem jednak okazując swoją wielką siłę. Dla niektórych staje się wtedy próbą swoich własnych możliwości, wysiłkiem i wyzwaniem, a dla innych – ojczyzną i domem. Morze. Morze i Ocean Wielki. Tajemnicze, groźne,...

Zawsze będą śpiewać

Obraz
Gdy rano niebo na wschodzie zaczyna jaśnieć promieniami słońca, do mojej świadomości pogrążonej w półśnie nie dociera jeszcze to światło. Ale dźwięk - już tak. Powoli i spokojnie brzmią ciche, słodkie tony dobiegające gdzieś zza uchylonego okna. Grane jakby na flecie, a może na dzwonkach? Nie, żaden instrument nie potrafiłby stworzyć tak przejmująco pięknej i kojącej zarazem muzyki. Chyba, że instrumentem doskonałym nazwiemy tego małego, szarego ptaka o kusym ogonie, pływającego teraz po bezkresnym oceanie powietrza. To on tak śpiewa, śpiewa wprost z nieba, śpiewa dla mnie, jego śpiewem rozbrzmiewa całe moje serce. On - czyli lerka (Lullula arborea) wzleciał dziś rano nad piaszczyste wydmy sosnowego lasu, by głosem oznajmić całemu światu, że tu właśnie znajduje jego terytorium. I że w razie wypadku będzie go bronił tak pilnie, jak pilnie wyśpiewuje swoje delikatne nuty. Lerka (Lullula arborea). Jak wyżej. Ptak z zoo. Nieboskłon stał się teatrem jednego aktor...